266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
29.10.2017 r. XXX Niedziela Zwykła - Mt 22, 34 – 40 

Jezus bardzo często podczas swej publicznej działalności doświadcza ze strony uczonych w Piśmie sytuacji wystawiania Go na próbę. Jezus bowiem, jako Nauczyciel, jest wielkim autorytetem dla ludzi, jest potężny w mowie i działaniu, nieprzeciętny w argumentacji i w mądrości. Nauka przez Niego głoszona w wielu prawdach krzyżuje się z przekonaniami faryzeuszy i innych religijnych ugrupowań. Wzbudza w nich niepewność, burzy dotychczasowy porządek wartościowania, podważa ich religijny autorytet. Te sytuacje uciążliwe dla Jezusa i sygnalizujące akcenty wrogości wobec Niego, są jednak prowokacją, którą Jezus wykorzystuje dla objawienia przyniesionej przez Niego Dobrej Nowiny.
Podejmując wyzwanie uczonego w Piśmie, Jezus głosi najważniejszą prawdę, ukazującą miłość jako największe i pierwsze przykazanie. To tak, jakby przeprowadzał wszystkich ludzi przez gąszcz puszczy ku bijącemu w jej centrum źródle życia; jakby wśród ruchomej wydmy wskazywał na skałę, na której można bezpiecznie zakładać fundamenty domu; jakby na tle rozciągających się łańcuchów górskich pokazywał najwyższy szczyt, z którego najlepiej widać piękno pozostałych szczytów. Nie kwestionując ważności innych przykazań, chce to najważniejsze z pośród nich ukazać w jak najbardziej precyzyjnej formie, gwarantując określenie miłości prawdziwej, bez pomylenia jej ze słodkim uczuciem. Wskazuje na miłość Boga i bliźniego i podaje cechy tej miłości.
W pierwszym rzędzie miłość musi być ukierunkowana na Boga. On jest Źródłem życia i Skałą wszelkiego istnienia, Szczytem sensu i zbawienia. On jest odwieczną i prawdziwą Miłością, z której bierze początek każda inna miłość. Jest Ojcem miłującym każdego człowieka i oczekującym na miłość od każdego swojego dziecka. Jedynym godnym najpiękniejszej miłości. Ta zaś rodzi się w głębokościach ludzkiej osobowości, odnosząc się do najwyższych jego władz duchowych: rozumu, woli i pamięci. Główną cechą tej miłości jest całkowitość – obejmuje całe serce, całą duszę i cały umysł, czyli całego człowieka. Miłość nigdy nie kocha „kawałkiem” serca, bądź jakąś jego częścią. Człowiek może kochać Boga całym sobą, czyli zarówno tym, co w nim wielkie, jak i tym, co w nim małe i kruche. Miłość ma moc przemieniać wszystko w dar z czystego złota, integrować wszystko w jeden akt miłości. Nie ma niczego, co mogłoby ją ograniczyć i stawać w poprzek na drodze umiłowania Boga.
Przykazanie miłości Boga jest w swej istocie odpowiedzią na miłość Boga do człowieka, która jest zawsze pierwsza i uprzedzająca jakikolwiek ludzki akt miłości. Dzięki tej głębokiej relacji Boga z człowiekiem, człowiek czuje się prawdziwie kochany. Rozpoznaje siebie jako osobę posiadającą niepowtarzalną wartość, godną miłości. Stąd jest w stanie kochać siebie we właściwy sposób. Kiedy więc Jezus w najważniejszym przykazaniu poleca też miłować bliźniego jak siebie samego, to dla tego człowieka, który miłuje Boga i w Nim siebie, jest to możliwe i oczywiste. Tych kierunków nie można odwracać. Prawdziwej miłości można doświadczyć tylko od Boga i wtedy łatwo się nią dzielić. Jest to trochę jak zjawisko zachodzące w naczyniach połączonych – dwa mniejsze wypełniają się automatycznie płynem rozlewającym się do nich z naczynia większego i tym sposobem wszystkie trzy mają w sobie tę samą zawartość.

A dla Ciebie, które przykazanie jest najważniejsze?


s. Maksymiliana Gustyn CMBB