266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
Ufundowany został w listopadzie 1999 roku, aby nieść pomoc dzieciom przebywającym w miejskim więzieniu Palmasola. Jesteśmy placówką należącą do Archidiecezji Santa Cruz. Przez 13 lat tym Domem opiekowały się Siostry ze Zgromadzenia św. Antoniego Padewskiego z Columbii. Od roku 2014 opiekę nad dziećmi przejęły Serafitki. W około 50% naszych potrzeb wspiera nas Fundacja z Włoch, która towarzyszy Placówce od samych początków. Los dzieci wychowywanych u boku ojca/matki z wyrokiem 2,10,25 czy 30 lat w zakładzie karnym jest bardzo trudny. Pierwsze dziwi fakt, że jest to w ogóle możliwe aby dzieci towarzyszyły rodzicom-skazańcom, niestety. Nieletni żyją tam w strasznej nędzy. Brudne, pół nagie, czasami nocujące w rynsztoku, często bez szans edukacji, wykorzystywane, także do przemytu narkotyków, molestowane a czasami pozbawiane życia. Z takiego środowiska pochodzą i nasi podopieczni. Dziś już prawie nic w nich nie pozostało z rzeczywistości więzienia. Teraz to piękne, uśmiechnięte urwisy. Pozostał zapewne głęboki smutek i skrywany żal że nie mają normalnego domu i rodziny. To dzięki pomocy dobrym ludziom, nam Serafitkom, udaje się ratować te małe istoty i dawać szanse na stworzenie kiedyś własnego normalnego domu i pełnej rodziny. Z Biegiem lat nasz dom stał się arką także dla sierot, dzieci opuszczonych, maltretowanych,
głodzonych i wyrzuconych. Niektóre z nich mają odrobinę szczęścia więcej i są legalnie adoptowane. Inne wychowują się z nami, tworząc jakże specyficzną rodzinę, gdzie słowo "mamusia" kierują do każdej z nas.

boliwia1

Dzieci ulicy

Temat dzieci żyjących na ulicy w Boliwii należy do bardzo trudnych i złożonych, co sprawia, że ich liczba rośnie z roku na rok.UNICEF mówi już o sytuacji krytycznej. Brak konstruktywnych decyzji zapobiegających rysuje scenariusz katastrofy, gdzie śmiertelność tych dzieci jest coraz większa. Trudno oszacować o jakiej liczbie mowa. W roku 2014 było ich około 1200. Dziś mówi się nawet o 8000. Jednak trudno określić dokładną liczbę z powodu braku ewidencji i kontroli. Faktem jest, że dzieci i młodzież żyjący na ulicy są wykorzystywani do pracy, narażeni na przemoc seksualną, w tym komercyjną, handel żywym towarem, alkohol i narkotyki. Podstawowymi przyczynami życia na ulicy jest przede wszystkim rozpad rodziny, przemoc, porzucenie lub brak rodziny. Na drugim miejscu jest sytuacja społeczno-ekonomiczna, która zmusza nieletnich do pracy i szukania schronienia w kanałach. Nędza to towarzyszka wielu dzieci w Boliwii. 

My w Santa Cruz możemy zaobserwować wzrastającą liczbę dzieci na ulicach. Kiedy nie ma deszczu śpią i bawią się w kanałach, pod mostami. Niektóre z nich myją szyby samochodów na skrzyżowaniach lub sprzedają cukierki. Starsi wąchają klej, w skutek czego snują się często po ulicach.  Problem jest bardzo poważny. Nawet gdy  znajdą schronienie w jakimś domu dziecka, często z niego uciekają. Nauczone "wolności" życia na ulicy, nie chcą podporządkować się zasadom obowiązującym w domu, podjąć się obowiązków, edukacji. Nieświadomie tracą w ten sposób szansę na normalność i akceptację przez społeczeństwo.

PODZIĘKOWANIA

Składamy bardzo serdeczne podziękowania Siostrom z naszego Zgromadzenia za życzliwość i pomoc. Dziękujemy także tym, którzy podjęli się adopcji serca naszych dzieci. Niech dobry Pan hojnie błogosławi wszystkim i wynagrodzi trud i wyrzeczenie.
s. Bonawentura