266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
Czytanie z Księgi proroka Izajasza (35, 4-7a,)
Psalm responsoryjny: Ps 146, 6 c - 10
Czytanie z Pierwszego Listu św. Jakuba Apostoła (2, 1-5)
Ewangelia według św. Marka (7,31-37)

Czy zauważyłaś kiedy twój duch słabnie, kurczy się i maleje? Czy wiesz, co sprawia, że stajesz się małoduszna, bojaźliwa i niezdolna do wzięcia na siebie odpowiedzialności w ważnych sprawach? Może czasem dzieje się tak wtedy, gdy koncentrując się na trudnościach pozwalamy, by opanował nas lęk. Wtedy pojawia się pokusa wycofania i zamknięcia, bo lęk zamyka. Trudność „zawęża pole widzenia”, a czasem sprawia, że nie widzi się już nic innego. Tak bardzo potrzebny jest wtedy ktoś, kto jak prorok zawoła: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg… i pomoże zobaczyć Tego, który sam przychodzi, aby nas zbawić. Jezus, to imię Boga, który zbawia i ratuje. On stawia nas we wspólnocie Kościoła, byśmy wzajemnie przyprowadzali się do Niego. Chce, byśmy wstawiali się za siebie nawzajem i mówili Mu o naszych ułomnościach: ślepocie, głuchocie, zniewoleniach, prosząc, by położył na nas rękę i wypełnił swoim Duchem. Jak i kiedy to zrobi, to często pozostaje tajemnicą, która dzieje się „z dala od tłumu”, w spotkaniu z Nim sam na sam. To tajemnica zamknięta w niepojętej relacji Jezusa z Ojcem, o której zdaje się mówić skierowane ku niebu spojrzenie i westchnienie. Jezus lecząc nasze zmysły, leczy także nasze relacje. Naprawia zniszczone więzy i sprawia, że życie wraca tam, gdzie była spieczona ziemia.
Panie Jezu, dotknij nas i uzdolnij do wspaniałomyślnych i wielkodusznych czynów miłości. Wypowiedz nad nami swoje „effatha” i otwórz nas, byśmy słyszeli Twój głos, widzieli Twoje cuda i rozgłaszali Twoją chwałę.