266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
Łk 4, 1-13

k 4 1 13
Film „Pasja”, próbując zobrazować dramat Jezusowej modlitwy w Getsemani, wprowadza w przestrzeń tej modlitwy postać kusiciela. Gdy Jezus resztkami swoich ludzkich sił trzyma się swego zaufania do Ojca, szatan stawia mu szydercze pytanie: Kim Ty jesteś? To pytanie nie wynika z niewiedzy szatana, który ze względu na swą znajomość Boga bywa czasem z ironią nazywany „największym teologiem”. To pytanie jest perfidną próbą pogrążenia Jezusa w wątpliwościach co do własnej tożsamości, a co za tym idzie – jest próbą zanegowania Jego synowskiej relacji do Ojca i w konsekwencji – oddzielenia Jezusa od Ojca. Jezus wychodzi z tej pokusy zwycięsko. Ale to nie pierwsza taka pokusa, którą musiał On przezwyciężyć – i nie pierwsze zwycięstwo. O tym właśnie opowiada dzisiejsza Ewangelia…
Aby lepiej zrozumieć sens rozważanego dzisiaj w Kościele fragmentu z Ewangelii według św. Łukasza, należy czytać go w kontekście wcześniejszego opisu Jezusowego chrztu w Jordanie (Łk 3, 21–22). Wydarzenia te, jak sugeruje tekst biblijny, pozostają w bezpośrednim następstwie czasowym (Łk 4, 1). Co wydarzyło się nad Jordanem? Gdy Jezus modlił się po przyjęciu chrztu od Jana, „Duch Święty zstąpił na Niego (…), a z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3, 22). Wydarzenie to ujawniło zatem synowską tożsamość Jezusa, a zarazem – objawiło w działaniu całą Trójcę Świętą.
Podczas pobytu Jezusa na pustyni diabeł próbuje – podobnie jak później będzie to miało miejsce w Getsemani – zasiać w sercu Bożego Syna wątpliwość co do Jego synowskiej tożsamości. Dwukrotnie zaczyna on swą pokusę od słów: „Jeśli jesteś Synem Bożym…” (Łk 4, 3.9). Uderza w Słowo, które dopiero co wypowiedział Ojciec nad Jordanem. Kusiciel poddaje więc w wątpliwość Słowo Boga. Czyni on tak od samego początku. Na tym właśnie oparł taktykę pierwszego kuszenia w raju. „Czy rzeczywiście Bóg powiedział…?” (Rdz 3, 1). Szatan potrafi przewrotnie manipulować Bożym Słowem, aby wciągnąć człowieka w grzech.
Pokusa, jakiej doświadcza Jezus podczas swego pobytu na pustyni, przywodzi na myśl jeszcze jedną, ostatnią w Jego ziemskim życiu, próbę. Jezus doświadczył jej już po swoim ukrzyżowaniu: „Jeśli ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie” (Łk 23, 37). Diabeł od początku do końca podważa nie tylko Jezusową tożsamość, ale także Jego zaufanie wobec Ojca, próbując nakłonić Go do samowystarczalności. Oczekuje, że Jezus powie: tak, jestem Synem Bożym, pełnym mocy Synem Bożym. Że przemieni kamień w chleb. Że zejdzie z krzyża, wybawiając samego siebie. Tymczasem Jezus powierza siebie Ojcu. Nie demonstruje swej władzy czy mocy. Bezgranicznie ufa Ojcu. Tym, przez co możemy odnieść zwycięstwo nad pokusami szatana, jest nasza pozorna bezsilność, nasza zgoda na własną niemoc i niewystarczalność, która pociąga za sobą ufne powierzenie siebie Bogu.
Jeśli czujesz się dzisiaj przygnieciony brzemieniem swojego życia, jeśli czujesz się znużony czy wyczerpany, nie ulegaj pokusie szukania łatwych rozwiązań. Ojciec wie, że potrzebujesz chleba, że trwanie na krzyżu nie jest łatwe. Proś Ojca o cud, ale to Jemu pozostaw decyzję, w jaki sposób ma się on w twoim życiu dokonać. Co jest większym cudem: nieoczekiwane rozwiązanie trudnej sytuacji – czy też może umiejętność trwania w niej bez utraty wiary i nadziei? Co jest większym cudem: zejście z krzyża – czy wytrwanie na nim do końca? Ojcze, w Twoje ręce powierzam siebie…
Łk 4, 1-13
Film „Pasja”, próbując zobrazować dramat Jezusowej modlitwy w Getsemani, wprowadza w przestrzeń tej modlitwy postać kusiciela. Gdy Jezus resztkami swoich ludzkich sił trzyma się swego zaufania do Ojca, szatan stawia mu szydercze pytanie: Kim Ty jesteś? To pytanie nie wynika z niewiedzy szatana, który ze względu na swą znajomość Boga bywa czasem z ironią nazywany „największym teologiem”. To pytanie jest perfidną próbą pogrążenia Jezusa w wątpliwościach co do własnej tożsamości, a co za tym idzie – jest próbą zanegowania Jego synowskiej relacji do Ojca i w konsekwencji – oddzielenia Jezusa od Ojca. Jezus wychodzi z tej pokusy zwycięsko. Ale to nie pierwsza taka pokusa, którą musiał On przezwyciężyć – i nie pierwsze zwycięstwo. O tym właśnie opowiada dzisiejsza Ewangelia…
Aby lepiej zrozumieć sens rozważanego dzisiaj w Kościele fragmentu z Ewangelii według św. Łukasza, należy czytać go w kontekście wcześniejszego opisu Jezusowego chrztu w Jordanie (Łk 3, 21–22). Wydarzenia te, jak sugeruje tekst biblijny, pozostają w bezpośrednim następstwie czasowym (Łk 4, 1). Co wydarzyło się nad Jordanem? Gdy Jezus modlił się po przyjęciu chrztu od Jana, „Duch Święty zstąpił na Niego (…), a z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3, 22). Wydarzenie to ujawniło zatem synowską tożsamość Jezusa, a zarazem – objawiło w działaniu całą Trójcę Świętą.
Podczas pobytu Jezusa na pustyni diabeł próbuje – podobnie jak później będzie to miało miejsce w Getsemani – zasiać w sercu Bożego Syna wątpliwość co do Jego synowskiej tożsamości. Dwukrotnie zaczyna on swą pokusę od słów: „Jeśli jesteś Synem Bożym…” (Łk 4, 3.9). Uderza w Słowo, które dopiero co wypowiedział Ojciec nad Jordanem. Kusiciel poddaje więc w wątpliwość Słowo Boga. Czyni on tak od samego początku. Na tym właśnie oparł taktykę pierwszego kuszenia w raju. „Czy rzeczywiście Bóg powiedział…?” (Rdz 3, 1). Szatan potrafi przewrotnie manipulować Bożym Słowem, aby wciągnąć człowieka w grzech.
Pokusa, jakiej doświadcza Jezus podczas swego pobytu na pustyni, przywodzi na myśl jeszcze jedną, ostatnią w Jego ziemskim życiu, próbę. Jezus doświadczył jej już po swoim ukrzyżowaniu: „Jeśli ty jesteś Królem żydowskim, wybaw sam siebie” (Łk 23, 37). Diabeł od początku do końca podważa nie tylko Jezusową tożsamość, ale także Jego zaufanie wobec Ojca, próbując nakłonić Go do samowystarczalności. Oczekuje, że Jezus powie: tak, jestem Synem Bożym, pełnym mocy Synem Bożym. Że przemieni kamień w chleb. Że zejdzie z krzyża, wybawiając samego siebie. Tymczasem Jezus powierza siebie Ojcu. Nie demonstruje swej władzy czy mocy. Bezgranicznie ufa Ojcu. Tym, przez co możemy odnieść zwycięstwo nad pokusami szatana, jest nasza pozorna bezsilność, nasza zgoda na własną niemoc i niewystarczalność, która pociąga za sobą ufne powierzenie siebie Bogu.
Jeśli czujesz się dzisiaj przygnieciony brzemieniem swojego życia, jeśli czujesz się znużony czy wyczerpany, nie ulegaj pokusie szukania łatwych rozwiązań. Ojciec wie, że potrzebujesz chleba, że trwanie na krzyżu nie jest łatwe. Proś Ojca o cud, ale to Jemu pozostaw decyzję, w jaki sposób ma się on w twoim życiu dokonać. Co jest większym cudem: nieoczekiwane rozwiązanie trudnej sytuacji – czy też może umiejętność trwania w niej bez utraty wiary i nadziei? Co jest większym cudem: zejście z krzyża – czy wytrwanie na nim do końca? Ojcze, w Twoje ręce powierzam siebie…