266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
Dz 6,8-10;7,54-60

Ps 31

Mt 10,17-22

Po pierwsze: zburzyć fałszywy obraz Boga!

Niejednokrotnie byłam przekona, że żyję bardzo blisko Boga, że Go znam. Rozważam Pismo święte, odprawiam długie modlitwy.

A jednak....”po owocach ich poznacie” /Mt 7,20/.Mój piedestał „ja idealnego” szybko był weryfikowany w przeciwnościach dnia codziennego, w relacji do bliźniego. Ileż to razy trzymałam w ręku „kamień”, by rzucić w tego,  kto śmiał naruszyć moje „pobożne” serce. Rzucałam kamieniem słowa, lekceważącego milczenia, kąśliwymi uwagami, obojętnością.

Mogłam wybrać inną drogę, uznając z pokorą, że nie chodzę za Bogiem Miłości, który na różne sposoby pragnie przywrócić mi serce prawdziwe. Takie serce, które jest w Sercu Boga.Tak, potrzeba odwagi, by żyć „pod prąd”, jeśli chce się odnaleźć Życie.

Święty Szczepanie, zapłaciłeś srogo za twoje widzenie nieba otwartego. A jednak, w duchu ci zazdroszczę tego widoku. Największy ból rzucanym kamieniem był niczym, w porównaniu do piękna nieba, które odbijało się w twojej twarzy. Czy i ja  mogę zobaczyć  piękno, którym ty się zachwycałeś?

Daj mi Panie łaskę widzenia Ciebie takim, jaki jesteś, bez moich wyobrażeń o Tobie.