266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
Dzisiejsze I czytanie Kpł 13, 1-2.45-46 mówi o chorobie trądu, która sprawia, że człowiek staje się nieczysty. „Przez cały czas trwania tej choroby będzie nieczysty. Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (w.45-46)

Po tym Słowie słyszymy Psalm 32 , w którym zabrzmią słowa:

„Szczęśliwy człowiek,

Któremu odpuszczona została nieprawość…

Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy,

Rzekłem: <Wyznaję mą nieprawość Panu>,

a Ty darowałeś niegodziwość mego grzechu>…”

Człowiek, który grzeszy jak w przypadku trądu staje się nieczysty. Jego serce traci przejrzystość, blask, piękno. Człowiek, który grzeszy oddala się do wspólnoty Kościoła, nie może zjednoczyć się z Panem, a także braćmi i siostrami poprzez Komunię św. Sam skazuje się na odosobnienie.

1 Kpł mówi, że trędowatego „przyprowadzą…do kapłana Aarona…”. Człowiek, który grzeszy ma możliwość oczyszczenia w sakramencie pokuty, ale sam musi pragnąć tego spotkania, by z żalem i skruchą stanąć przed Panem, wtedy odzyska pokój serca, radość życia i jedność ze wspólnotą eucharystyczną.

Drugie czytanie 1 Kor 10, 31-11,1 zachęca, by trwać przed Panem w czystości serca.CZY JECIE, CZY PIJECIE, CZY COKOLIWEK INNEGO CZYNICIE, WSZYSTKO NA CHWAŁĘ BOŻĄ CZYŃCIE.”

W Ewangelii Mk 1, 40-45 spotykamy Jezusa, który uzdrawia trędowatego, bo jak śpiewaliśmy w aklamacji przed Ewangelią „JEZUS GŁOSIŁ EWANGELIĘ O KRÓLESTWIE I LECZYŁ WSZYSTKIE CHOROBY WŚRÓD LUDU”.

Dziś przypada ŚWIATOWY DZIEŃ CHOREGO. Przyprowadzajmy więc do Jezusa naszych chorych. Sami przychodźmy do Pana z naszymi dolegliwościami. Stawajmy z ogromną wiarą „JEŚLI CHCESZ MOŻESZ MNIE OCZYŚCIĆ” i prośmy, aby uzdrawiał nasze ciała i dusze. Dziś w wielu naszych świątyniach będzie udzielany Sakrament Namaszczenia Chorych. Może w niektórych sercach rodzi się pytanie, dla kogo jest ten dar. W tym sakramencie mogą się spotkać z Jezusem, który umacnia i uzdrawia ci, którzy cierpią na nieuleczalne, przewlekłe choroby; ci, którzy są przed poważną operacją, można powiedzieć, że osoby w sytuacji zagrożenia życia, ale nie tylko. Jezus leczy wszelkie choroby. Zaprasza także tych, którzy cierpią duchowo, którzy potrzebują uzdrowienia wewnętrznego.

Na koniec jeszcze pewna refleksja: Kiedyś na pewnym spotkaniu, ktoś do mnie powiedział: Bóg mnie nie kocha…bo jest mi ciężko… Zaraz zaczęłam zaprzeczać: to nie prawda! Bóg Cię kocha całym sercem, bardzo, zawsze tak samo. Natomiast inna osoba powiedziała znane powiedzenie: KOGO BÓG MIŁUJE, TEGO KRZYŻUJE. Zaprotestowałam: to nieprawda – cierpienie nie jest darem Boga. Jak mógłby dobry Ojciec dać dziecku taki dar?! Widziałam wzburzenie w oczach tej drugiej osoby i słyszałam niezgodę w głosie. Jak to nie: przecież Bóg daje to dla naszego dobra, dla uszlachetnienia serca; to wybranie, jak u wielu świętych… Nie dyskutowałam dalej, ale niestety, tak myśli wielu chrześcijan. Choroba jednak jest złem, a zło nie pochodzi od Boga. Całe zło jest konsekwencją grzechu pierworodnego, a więc zawsze gdzieś ma tu udział szatan.

Kiedy 7 lat temu zachorowała moja mama na nowotwór języka i dna jamy ustnej sama mówiłam, że to cierpienie to dla niej dar od Boga. On ją wyróżnił, bo jest w stanie znieść to. Taka jest wola Boża. Modliłam się za nią wraz z wieloma osobami, ale nie było w sercu takiej myśli do końca autentycznej, że Bóg może ją uzdrowić, że nie cieszy się z takiej sytuacji. Ja sama zgadzałam się na to, jakby to była wolą Bożą, bo przecież jestem serafitką – Córką Matki Bożej Bolesnej, a jak kiedyś słyszałam konsekwencją tego może być wiele cierpienia w życiu – mojego i wokół mnie. Dziś myślę, że to chyba nie do końca było właściwe. Owszem choroba mamy została pokonana przy użyciu radioterapii, ale nie tylkoJ Sama lekarka powiedziała do mnie: chyba się panie dużo modliły, bo nie spodziewałam się takiego wyniku.

Dziś nie powiedziałabym już mojej mamie i innemu choremu: trzeba pogodzić się z tym, bo to błogosławieństwo Boże, bo Bóg tak chce. Powiedziałabym: Bóg Cię bardzo kocha, jest w tym z Tobą. Jezus przyszedł, aby uzdrawiać, leczyć wszelkie choroby. Pomodlę się, aby Cię uzdrowił.

Jezus uzdrowił wielu, ale nie wszystkich. To jakaś tajemnica, dlaczego nie wszystkich Bóg uzdrawia. Ale jeśli wierzę, że jest moim kochającym Ojcem i pragnie mojego dobra, i nie chce mojego cierpienia, to ufam i pozwalam się dalej prowadzić w tej niezrozumiałej sytuacji.