Czas na świadectwo – s. Danuta
Moja droga powołania zakonnego ma początek w Kalwarii Pacławskiej. Byłam w szkole średniej, gdy po raz pierwszy pojechałam w to cudowne miejsce na odpust Wniebowzięcia Matki Bożej. Był to wyjazd pod namioty z grupą rówieśników, bardziej rekreacyjnie niż pobożnie. Nie pamiętam przeżyć religijnych, ale z perspektywy czasu zauważam Boże prowadzenie. Miejscem, które zapadło w moim sercu była kaplica z napisem – „KAPLICA POWOŁAŃ”. Wówczas zatrzymało mnie słowo „powołanie” i ciekawość zobaczenia co jest w środku. Ku mojemu zdziwieniu było tam dużo albumów, które przedstawiały życie sióstr z różnych Zgromadzeń. Wówczas słowo ,,POWOŁANIE” powoli zaczęło kiełkować w moim sercu, pojawiały się pytania i wątpliwości – może i mnie Pan powołuje, by zostać siostrą zakonną. Te pytania i odpowiedzi były moją tajemnicą. W czasie modlitwy w kościele moja uwaga zatrzymała się przy obrazie Jezusa, który wskazywał na swoje serce. Wtedy to zrozumiałam, że tam jest moje miejsce. Pociągnięta Jego miłością byłam pewna, że chcę zostać Siostrą Zakonną. Postanowiłam skończyć szkołę średnią i rozpocząć drogę z Jezusem. W naszej miejscowości nie było żadnego Zgromadzenia i nie wiedziałam jak wygląda życie zakonne, o którym dowiedziałam się na rekolekcjach zamkniętych przed maturą, w klasztorze Bernardynów w Leżajsku, które prowadziła Siostra Zakonna. Wiedziałam, że chcę iść do klasztoru, tylko nie wiedziałam do jakiego Zgromadzenia. Moją ostateczną decyzję miałam podjąć w czasie pieszej pielgrzymki do Częstochowy. Czekałam na znak, który by mi w tym pomógł. Przed pielgrzymką doświadczyłam różnych trudności. Na początek nie było autobusu i spóźniłam się z bagażem, który miałam zostawić w Leżajsku. Jak się okazało takich „ spóźnialskich” było więcej i trzeba było swoje bagaże dostarczyć do Łańcuta, gdzie dziewczyny zaproponowały mi wizytę u znajomych Sióstr – okazało się, że są to Siostry Serafitki. Po mile spędzonym czasie wybrałam się na dworzec autobusowy, by wrócić przed pielgrzymką do babci. U niej miałam przenocować i rano wyruszyć z księdzem katechetą do Rzeszowa, gdzie rozpoczynała się trasa pieszej pielgrzymki do Częstochowy. Jednak okazało się, że nie mam do babci autobusu powrotnego, dlatego też, musiałam wrócić do Sióstr, by u nich przenocować. Ta sytuacja miała wpływ na pojawienie się w moim sercu myśli- „to są Siostry, które Pan postawił na mojej drodze” i u nich chciałabym realizować swoje powołanie. Przez cały czas pielgrzymowania nikomu nie mówiłam o swoich pragnieniach, ale starałam się być blisko Sióstr, które też wędrowały w grupie pielgrzymkowej. Pamiętam dokładnie tę chwilę, gdy musiałam zdobyć się na odwagę i poprosić Siostrę o rozmowę. Był to już ostatni dzień pielgrzymki. Na postoju, Siostra dała mi małą książeczkę o Zgromadzeniu i powiedziała – „może ci się przyda”. To wydarzenie dało mi pewność, że to jest moja droga po której chciałabym kroczyć. Po krótkiej rozmowie dowiedziałam się w jaki sposób przygotować się, by rozpocząć życie zakonne. Po pielgrzymce zostałam dłużej w Częstochowie, by uczestniczyć w uroczystościach odpustowych – w dniu 15 sierpnia. Opuszczając to cudowne miejsce byłam już pewna mojej drogi jako Siostra Zakonna w Zgromadzeniu Córek Matki Bożej Bolesnej. Pierwszą osobą, której powiedziałam o moich zamiarach była moja mama. Informacja ta, zaskoczyła ją, ale nie przeszkadzała w realizacji moich planów. Rodzice zaakceptowali moją decyzję. Po przygotowaniu potrzebnych dokumentów i spakowaniu rzeczy, mama odwiozła mnie do Przemyśla. Po przekroczeniu progu zakonnego rozpoczęłam drogę życia poświęconego Bogu i przez cały czas doświadczam Jego prowadzenia.
s. Danuta