Czas na świadectwo – s. Miranda

Wszystko dla Jezusa przez bolejące Serce Maryi

„…jestem pewien, że wśród Was jest […] nie jedna Siostra Zakonna…”

Słowa te brzmią w moich uszach do dna dzisiejszego. Wypowiedział je ksiądz Werbista w czasie rekolekcji wielkopostnych w mojej parafii w Tarnogrodzie. Zasiały one w moim sercu ziarno niepokoju. Wracając do domu mnożyły się w mojej głowie pytania – Może to ja powinnam zostać Siostrą Zakonną? Może one dotyczyły mnie? Może powinnam iść do Zakonu? itd. itp. W wieku 11 lat miałam tajemnicę, której nikomu nie zdradzałam. Dyskretnie przedstawiałam ją tylko na modlitwie przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej wiszącym na ścianie w moim domu.

Lata dziecięce i dorastania mijały, a z nimi rosły też wątpliwości i pytania o Zakon. Wydawało mi się, że Pan Bóg na nie nie odpowiada, aż do momentu, kiedy to bardzo wyraźnie zapukał do mojego serca w czasie Nabożeństwa Drogi krzyżowej. Od tego czasu moje życie się zmieniło. Beztroskie dzieciństwo minęło, a nastał bardziej trudny, wymagający i odpowiedzialny okres życia. Mając 15 lat po dwuletniej ciężkiej chorobie odeszła na zawsze po nagrodę życia wiecznego moja mama. Następnie po roku doznałam poważnego wypadku samochodowego. W tych doświadczeniach Pan Bóg był obecny przy mnie i w moim sercu. Prowadził przy pomocy innych ludzi po właściwej drodze, nie pozwolił mi zagubić się i od Niego odejść. Po ukończeniu szkoły podstawowej, skończyłam Zasadniczą Szkołę Zawodową w Biłgoraju na kierunku tkacz. Lata szkoły średniej otworzyły przede mną różne możliwości, także pojawiły się ogromne wątpliwości co do powołania zakonnego. Zapragnęłam podjąć pracę i założyć rodzinę. Im bardziej odsuwałam myśl o życiu zakonnym, tym bardziej Pan Bóg pukał do mojego serca. Na początek dał mi katechetkę Siostrę Serafitkę, przez Jej osobę podsuwał mi książki, czasopisma i foldery, które zaczęły skutecznie zwracać moje myśli ku powołaniu zakonnemu. Wzięłam też kilkakrotnie udział w rekolekcjach dla dziewczyn w Zgromadzeniu w Przemyślu. Włączyłam się również do kółka różańcowego i Misyjnych współpracowników Zgromadzenia Słowa Bożego -księży Werbistów.

Nadszedł czas podjęcia decyzji co do przyszłości. Wciąż byłam na rozdrożu i nie mogłam dokonać wyboru. Udałam się na pielgrzymkę z Tarnogrodu do Leżajska z nadzieją, że Maryja poprowadzi mnie we właściwym kierunku. Nie zawiodłam się. Przed Cudownym Obrazem Matki Bożej otrzymałam wyraźną odpowiedź – mam zostać Siostrą Zakonną. W tym momencie ustąpiły już ostateczne wszelkie wątpliwości. W czasie kolejnych rekolekcji dla dziewcząt w czasie rozmowy z ówczesną s. Prowincjalną został wyznaczony mi termin przyjazdu do Zgromadzenia – 25.08.1986 r. Rozpoczęłam przygotowania do wstąpienia do Sióstr Serafitek. Jednak pozostał mi jeszcze najtrudniejszy moment – rozmowa z tatą. Wbrew moim obawom okazało się, że miałam rodziców głębokiej wiary. Nie odradzał, nie protestował, nie wzbudzał wątpliwości. Informacje przyjął spokojnie, ale z zadumą i odpowiedzialnością rodzicielską – byłam szczęściarą!

Nastąpił oczekiwany czas wyjazdu. Przyjęcie do postulatu miałam 26.08.1986 w dzień Matki Bożej Częstochowskiej. Maryja towarzyszyła mi przez cały okres rozeznania powołania zakonnego i Ona też doprowadziła mnie do zaślubin z Jezusem Chrystusem.

Za to wszystko niech będzie Uwielbiony Bóg w Trójcy Świętej Jedyny

s. Miranda