Wielki Post z Matką Bożą Bolesną
Boleść Czwarta: Droga krzyżowa
Czy można przyzwyczaić się do cierpienia? Czy jest taka granica, gdy kolejne bolesne doświadczenia stają się obojętne? Nie dla Serca, które kocha. Maryja w Czwartej Boleści widzi Jezusa przyjmującego krzyż, przygniecionego krzyżem, podnoszącego się z upadku, dźwigającego krzyż. Droga cierpienia? Nie. Droga Miłości, na której Jezusa i Maryję spotkało cierpienie. Maryja towarzyszy Jezusowi na drodze krzyżowej, bo kocha.
- Maryja ucząca nas zrozumieć sens ofiary:
Maryja jest obecna, choć nie może zdjąć krzyża z Jezusa. Duchowo przeżywa to, co Jezus przeżywa fizycznie. Nie ucieka od bólu, idzie z Jezusem do końca. Składa ofiarę ze swego Serca, zgadzając się na cierpienie, by wypełnić wolę Boga – nasze zbawienie. A czy ja potrafię być przy tych, którzy cierpią samą obecnością? Gdy nie mogę w niczym pomóc, czy zgadzam się na moją bezsilność i trwam mimo niej? - Maryja ucząca nas mieć serce szeroko otwarte:
Maryja nosi w swym Sercu pamięć o mieczu, który miał przeniknąć Jej duszę. Przyjmuje go i nie zamyka się w nienawiści do tych, którzy Jezusa dręczą, odrzucają, prowadzą na śmierć. Wielki Post to czas, gdy dzięki Miłości wszystko można uczynić nowym. - Maryja ucząca nas postu od własnych planów:
Maryja nie zatrzymuje Jezusa dla siebie. Zapewne nie rozumie całego Bożego planu, ale ufa i wierzy, że Bogu historia zbawienia nie wymknęła się z rąk. Nie próbuje proponować zastępczych planów zbawienia. Kocha.
Może ten Wielki Post jest czasem, by zauważyć cierpiącego? Cierpiącego Boga, cierpiącego człowieka. I być, po prostu być. Nawet, jeśli to wymaga rezygnacji z tego, co się kocha.
„Wielki Post nie jest po to, byśmy czuli się winni, ale po to, byśmy – patrząc na Maryję – nauczyli się kochać aż do bólu.”