Wielki Post z Matką Bożą Bolesną

Boleść Szósta: Pieta

Wielki Post to czas powrotu. Czasem nasze życie przypomina pobojowisko po wielkiej bitwie, a my czujemy się jak martwe ciało, z którego uszły siły. Szósta Boleść to scena Piety – moment, gdy martwy Jezus spoczywa w ramionach Maryi. To chwila rozdzierającej ciszy, w której Matka tuli to, co świat uznał za przegrane i niepotrzebne.

Góra Kalwaria powoli pustoszeje, a Maryja zostaje z ciężarem, którego nie da się opisać. Trzyma w dłoniach rany, które zadał nasz grzech. To lekcja o tym, że Bóg nigdy nie brzydzi się naszym upadkiem:

  • Maryja ucząca nas czułości wobec ran:
    Pomyśl o tych dłoniach, które kiedyś owijały Dziecię w pieluszki, a teraz dotykają martwego ciała Syna. W tym poście Maryja uczy nas, by nie uciekać od własnych słabości i ran innych ludzi. Ona pokazuje, że miłość nie kończy się tam, gdzie pojawia się brzydota cierpienia, ale tam dopiero zaczyna się jej najprawdziwsza próba.
  • Maryja ucząca nas przyjmowania porażki:
    W ramionach Maryi nie ma buntu, ani pretensji do Boga. Jest tylko bezgraniczne przyjęcie woli Ojca, nawet gdy wydaje się ona nielogiczna. Wielki Post to właśnie taka zgoda na to, że nie wszystko w naszym życiu poszło zgodnie z planem. To nauka trzymania w dłoniach „gruzów” swoich marzeń z ufnością, że Bóg potrafi z nich zbudować coś nowego.
  • Maryja ucząca nas postu od oceniania:
    Pod krzyżem Maryja nie przeklina oprawców. Ona zajmuje się kochaniem Syna. To najgłębszy sens postu: przestać szukać winnych, przestać oskarżać świat o swoje nieszczęście, a zacząć leczyć rany – swoje i tych, których spotykamy na drodze.

Kogo lub co musisz dziś „zdjąć z krzyża” swojej nienawiści lub żalu? Może drugiego człowieka, któremu nie potrafisz wybaczyć, a może samego siebie, bo wciąż biczujesz się za dawne błędy? Ramiona Maryi są wystarczająco szerokie, by przyjąć każdy ciężar.

„Wielki Post nie jest po to, byśmy bali się śmierci, ale po to, byśmy – w ramionach Matki – poczuli, że nawet gdy wszystko w nas umiera, nadal jesteśmy kochani.”