266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
12.11.2017 r.
XXXII Niedziela Zwykła – Mt 25, 1 – 13
Nawet największa, najpiękniejsza, pełna artystycznego kunsztu lampa nic nie znaczy bez oliwy, która daje jej światło. „Życiem” każdej lampy jest jasny płomień, radośnie migocący ciepłymi barwami. Zapalona lampa daje świadectwo o swoim właścicielu, wskazując na jego mądrość, czujność, zapobiegliwą roztropność.
Jezus, chcąc opowiedzieć swoim słuchaczom o miłosnej więzi Boga z człowiekiem, przywołuje obraz wychodzących z lampami na spotkanie pana młodego panien. Bóg – Oblubieniec przychodzi do człowieka – oblubienicy. Pragnie wprowadzić go na gody do Królestwa Niebieskiego. Trudno jest ustalić dokładną godzinę Jego przybycia. To tajemnica ukryta w Jego miłującym Sercu. Czas oczekiwania daje przestrzeń tęsknocie serca człowieka, który w Oblubieńcu odkrywa całe swoje szczęście. Stwarza mu przestrzeń do rozwoju miłości.
Miłość zakłada mądrość. Chcąc osiągnąć swój najgłębszy cel – zjednoczenie z Umiłowanym, musi być zapobiegliwa i przewidująca. W szczególny sposób musi podtrzymywać płomień, który daje Oblubieńcowi pewność o jej żarliwości. Związana jest z ryzykiem wypalenia, z pokonywaniem znużenia, z ciemnością nocy. Musi być więc mądra, wytrwała i wierna, nieustannie dbająca o utrzymanie swojego płomienia.
Każdy człowiek jest „lampą” zdolną do miłowania. Bóg uposażył go we wszystko, co potrzebne jest do osiągnięcia Królestwa Bożego. Największym darem, jaki mu daje jest łaska uświęcająca. To ona, rozlewając się w sercu człowieka, oczekuje na jego miłość, zdolną do wydobycia ognia z oliwy. Może jednak dojść do dramatu i lampa powołana do dawania światła zgaśnie. Głupota jest jak gregorka gasząca swym kapturkiem płomień. Tłumiąc miłość pozostawia po sobie smętny dym zerwania więzi z Oblubieńcem. Szukając oliwy w nocnych sklepikach, rozmija się z przybywającym Oblubieńcem i drzwi domu zostaje zamknięte.
Nie wystarczy samo pukanie do drzwi. Na ucztę w Królestwie Niebieskim wchodzą tylko ludzie z zapalonymi lampami. To jakby znak rozpoznawczy dla Oblubieńca, że Jego łaska została przez nich przyjęta z miłością. Od chrztu świętego Bóg przez łaskę daje życie każdej duszy. Rozpoczyna się wielka duchowa przygoda, podczas której człowiek musi tak iść do celu, by zachować życie Boże w sobie. Bóg nieustannie jest z nami i pomaga nam osiągnąć zbawienie. Oczekuje od nas czujności. Do Nieba dochodzą „mądre panny”, które zawsze miały obfite „zapasy miłości”, pozwalające im przenieś płomień w swoich lampach poprzez świat do domu swego Pana: Te, które były gotowe, weszły z Nim na ucztę weselną.
A Ty, czy z miłością oczekujesz na Oblubieńca?

s. Maksymiliana Gustyn CMBB