266px StFrancis part

Niech cię Pan błogosławi i strzeże.

Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą,
niech cię obdarzy swą łaską.
Niech zwróci ku tobie swoje oblicze
i niech cię obdarzy pokojem.
a

Błogosławiona Matka Małgorzata Łucja Szewczyk
, Założycielka Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej(Sióstr Serafitek), to osoba o wielkim sercu, którym zgłębiała tajemnice Boga i człowieka. W Bogu dostrzegała Ojca prowadzącego ją przez swoją Opatrzność po wszystkich drogach życia; najwyższe Dobro, godne zawierzenia. Doświadczała Go jako Zbawiciela, w którego ranach odczytała najwyższą wartość, widziała jako Pana nadającego sens jej zmaganiu się z cierpieniem, a także jako Oblubieńca powołującego ją do zażyłej więzi z Nim i Jego Bolesną Matką. Bóg, w mocy Ducha Świętego, był Dawcą wszystkich jej charyzmatów, światłem uzdalniającym ją do rozeznawania i wierności woli Bożej. Czując się umiłowanym dzieckiem Boga, w podobny sposób postrzegała bliźnich, poświęcając im swoje życie poprzez bezinteresowną służbę.
Jeśli chcesz, możesz przewędrować jej szlak życia, znaczony kolorami świętości
• Życie przecięte cierpieniem.
Jej droga miłości od początku rozwijała się na kanwie trudnych wyzwań i cierpienia. Rok 1828, w którym Łucja Szewczyk przyszła na świat, jawił się jako kolejny rok rzeczywistości życia w niewoli zaboru rosyjskiego. Represje, ograniczenia wolności społecznej i wyznaniowej, niszczenie objawów polskości nie ominęły jej szczęśliwego dzieciństwa, upływającego w polskiej rodzinie mieszkającej w Szepetówce na Wołyniu. Mając zaledwie siedem lat przeżyła śmierć ojca, który zginął prawdopodobnie w wyniku prześladowań ze strony władz carskich po upadku powstania listopadowego. Dwa lata później umarła jej matka. Pozbawiona obojga rodziców weszła w doświadczenie bólu i osamotnienia, które wyzwoliło u niej moc wiary idącej ku ufnemu zawierzeniu Opatrzności Bożej - co z czasem stało się charakterystyczną cechą jej duchowości. Po śmierci rodziców losem dziewięcioletniej Łucji zajęła się dużo od niej starsza siostra przyrodnia, która zatroszczyła się o jej dalsze wychowanie i wykształcenie.
• Pierwsze oddanie się Miłości.
Gruntująca się w niej wiara w Dobroć Boga oraz wrażliwość serca, uszlachetniona poprzez osobiste cierpienie, otwierały Łucję na ludzi potrzebujących w jej otoczeniu. Z odwagą, podejmując ryzyko represji, służyła ubogim i włączała się w istniejącą przy parafiach działalność duszpasterską. Wykorzystywała wszelkie możliwości, by ofiarnie świadczyć miłosierdzie w trudnych czasach niewoli narodowej. Równocześnie, mając okazje słuchania kazań kapłana Wiktora Ożarowskiego, zwanego Apostołem Wołynia, trwając na osobistej modlitwie, pojawiało się u niej pragnienie poświęcenia swego życia Bogu i najuboższym. Z powodu braku klasztorów, tak ostro w tym czasie poddawanych kasacji, Łucja wstąpiła do Trzeciego Zakonu Franciszkańskiego i w 1848 roku złożyła profesję tercjarską oraz prywatne śluby rad ewangelicznych. Święty Franciszek z Asyżu stał się jej duchowym przewodnikiem i przyjacielem. W nim dostrzegała ideał umiłowania Jezusa Ukrzyżowanego i piękno kontemplacji Jego zbawczych ran.
• Pielgrzym Ziemi Świętej.
Jak w każdej prawdziwej miłości, tak w sercu Łucji rosło pragnienie coraz głębszego poznawania Jezusa, swej największej Miłości. Narastało też u niej pytanie, jak zrealizować otrzymane od Boga powołanie zakonne. To poszukiwanie dróg woli Bożej stało się duchowym źródłem podjęcia przez nią w 1870 roku pielgrzymki do Ziemi Świętej. Przez trzy lata trwała ta jej wyjątkowa przygoda z Jezusem Chrystusem, której mapę kreśliło odwiedzanie najważniejszych miejsc związanych z Jego życiem oraz posługiwanie chorym pielgrzymom w szpitalu św. Józefa w Jerozolimie. Miejscem najintensywniejszego poznawania Mistrza była bazylika grobu Pańskiego, gdzie Łucja mogła trwać na Golgocie, kontemplując Ukrzyżowanego Zbawiciela i Jego Bolesną Matkę. Klęcząc pod krzyżem swojego Pana przyjęła Jego wolę poświęcenia się na służbę najuboższym. Odczuła dar rodzącego się w niej charyzmatu stawania się na wzór Matki Bożej Bolesnej matką dla ubogich i cierpiących. Zapatrzona w Serce Maryi przebite mieczem bólu, przyjęła ten znak jako zaproszenie do wejścia w Jej współcierpienie z Synem i do wejścia wraz z Nią w paschalną duchowość.
• Matka ubogich.
Otrzymawszy od Boga w Ziemi Świętej odpowiedź na pytanie: co ma czynić, Łucja przywiozła w sercu ten skarb do Ojczyzny i z wielkim entuzjazmem szukała miejsca na jego realizację. Swoje dzieło rozpoczęła od przeżycia rekolekcji, by w całkowitej zgodności z zamiarami Ducha Świętego iść drogą Ewangelii. Przybyła do Zakroczymia pod Warszawą i poddała się pod kierownictwo bł. Honorata Koźmińskiego, kapucyna, który od tej pory stał się jej kierownikiem duchowym. Ojciec Honorat, rozczytując w duszy Łucji zamiary Boże względem jej posłannictwa w Kościele, potwierdził służbę na rzecz ubogich, jako właściwy sposób realizacji jej powołania. Pełna wiary, radości i uwielbienia, przepełniona miłosierną miłością dla najuboższych, po rocznej formacji, złożyła w sierpniu 1878 roku na ręce O. Honorata profesję zakonną. Przyjęła wówczas imię: Maria Małgorzata. Jeszcze przez dwa lata pracowała przy ubogich w Przytulisku warszawskim, po czym ostatecznie, po ponownym odprawieniu rekolekcji, pozostała w Zakroczmiu. Wynajęła skromne mieszkanie na poddaszu i przyjęła do siebie kilka staruszek. Małgorzata, wśród ubogich, odepchniętych na margines społeczeństwa ludzi starych, mogła teraz jeszcze bardziej rozłożyć swe duchowe skrzydła i wzbijać się przez tę pokorną posługę ku Bogu. Była bardzo szczęśliwa, bo dane jej było obmywać rany ukochanemu Jezusowi, obecnemu w cierpiących, żywić Go i przygarnąć pod swój dach. Dane jej było wraz z Maryją stawać pod krzyżem Zbawiciela i być matką dla tych, których On, przez bolejące Serce Matki, jej powierzał.
• Matka Zgromadzenia.
Świadectwo życia Małgorzaty Łucji stało się dla wielu blaskiem światła oliwnej lampy, która świeci w ciemnym miejscu. Do Matki zaczęły przyłączać się pociągnięte jej ideałem dziewczęta, a ona dostrzegając w tym znaku zalążek rodzącej się wspólnoty zakonnej, przy pomocy O. Honorata, założyła w roku 1881 ukryte Zgromadzenie o pierwotnej nazwie „Siostrzyczki Ubogich”. Zgodnie z obranym hasłem: Wszystko dla Jezusa przez Bolejące Serce Maryi, nowa Rodzina zakonna miała za cel obejmowanie troską ubogich i chorych. Założycielka, jak i O. Honorat, chcąc, by duchowość Maryjna i franciszkańska na stałe pozostały fundamentem modlitwy i posługi Zgromadzenia, jako zasadę życia dla sióstr przyjęli Regułę św. Franciszka z Asyżu.
• Szeroko otwarte ramiona.
Z małego ziarnka gorczycy zaczął rozwijać się wielki krzew, którego gałęzie dawały schronienie coraz to większej liczbie potrzebujących. Matka Małgorzata Łucja wraz z siostrami prowadziła ukrytą działalność apostolską w Zakroczymiu. Żyjąc w bardzo trudnych warunkach, w społeczeństwie zniewolonym przez władze carskie, niestrudzenie organizowała opiekę dla staruszek. Dzięki powiększającej się liczbie sióstr, ofiarom dobroczyńców oraz wielkiemu zawierzeniu Bożej Opatrzności, Matka rozpoczęła zakładanie nowych placówek. Pierwsze z nich powstały w Warszawie i w Częstochowie, a następne już na terenie ówczesnej Galicji. Po 10 latach prowadzonej w konspiracji działalności apostolskiej w zaborze rosyjskim, Matka podjęła decyzję osiedlenia się na terenie zaboru austriackiego. Istniała tu większa swoboda religijna. Kolebką Zgromadzenia w Galicji była placówka w Hałcnowie koło Bielska-Białej, gdzie siostry założyły habity, stając się Zgromadzeniem habitowym, noszącym nazwę: Córki Matki Bożej Bolesnej. Rozpoczynając od Hałcnowa, poprzez wszystkie zakładane domy – w tym Oświęcim, gdzie wybudowała bardzo duży klasztor wraz z kościołem - Fundatorka, kierowana aktualnymi potrzebami społeczeństwa, otworzyła działalność Zgromadzenia również na dzieci i młodzież. Powstawały więc, obok domów dla staruszek, ochronki dla sierot i zaniedbanych dzieci, pracownie haftu i szycia dla młodych dziewcząt. Z czasem Matka organizowała domy dziecka, przedszkola, posyłała siostry do pracy w szpitalach i wśród chorych po domach, a także w działalność pedagogiczną do szkół. Przyjmowała prace związaną z szyciem, haftem i praniem paramentów liturgicznych. Sama, doświadczona od dzieciństwa brakiem rodziców, zmagająca się z cierpieniem, mężnie pokonując napotykane przeciwności, podejmowała z siostrami posługę na wszystkich odcinkach apostolstwa założonej przez siebie Wspólnoty. Zanurzona w modlitwie, zwłaszcza poprzez adorację Najświętszego Sakramentu, bezgranicznie ufająca Opatrzności Bożej, zapatrzona w przebite mieczami boleści Serce Maryi, pełna wiary, nadziei i miłości, z wielką odwagą i pokorą kierowała Zgromadzeniem przez dwadzieścia lat.
• Pogodny zachód słońca.
Ostatni rok swojego życia Matka Małgorzata spędziła w Nieszawie nad Wisłą, pod zaborem rosyjskim. Przebywając w tamtejszym klasztorze, włączała się w życie codzienne sióstr i na miarę swych możliwości organizowała różne formy pomocy dla miejscowej ludności. Powoli jej siły gasły. Po długich latach ofiarnej służby, pełnych blasku miłosiernej miłości, jej życie chyliło się ku końcowi, jak pogodny zachód słońca. Jego ostatnie promienie, nasycone ciepłymi barwami modlitwy, ogarniały ukochane Zgromadzenie i wszystkie jego sprawy. Trwając godzinami na adoracji Najświętszego Sakramentu, jednoczyła się ze swym umiłowanym Oblubieńcem, jedynym Słońcem, które nigdy nie zachodzi. Zmarła 5 czerwca 1905 roku w wieku 77 lat.
• Błogosławiona Orędowniczka.
Żywy kult Matki Małgorzaty, potwierdzony wysłuchanymi modlitwami zanoszonymi do Boga przez jej wstawiennictwo, przypieczętowany przeprowadzonym procesem beatyfikacyjnym i zatwierdzonym przez Stolicę Apostolską cudem uzdrowienia, uwieńczony został włączeniem jej przez Kościół do grona Błogosławionych. 9 czerwca 2013 roku w Krakowie Łagiewnikach, w Bazylice Bożego Miłosierdzia, kard. Angelo Amato w imieniu Ojca Świętego Franciszka dokonał aktu wyniesienia Małgorzaty Łucji Szewczyk do chwały ołtarzy. Odtąd, pokorna Matka ubogich, jaśnieje dla wszystkich jako wielki wzór chrześcijańskiego życia, umiłowania Boga i bliźniego. Jest naszą Orędowniczką, do której uciekamy się w naszych wielorakich potrzebach. Ufamy, że wyprosi u Boga łaskę świętości dla każdego z nas.